Aktualności

Radni NOWEJ i PiS znów wykreślili z budżetu remont placu Wolności

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Bez nazwy 5Na sesji budżetowej, 2 stycznia 2020 r. Głosami radnych Pawlak, Wiatra, Czernikiewicza, Kielana, Kraty i Ceranki z NOWEJ, Nieradki, Olejnika i Wiśniewskiego z PiS oraz Bociarskiego, przy wstrzymującym się od głosowania Andrzeju Kani z NOWEJ, po raz kolejny zdjęto z budżetu gminy remont placu Wolności. Oznacza to, że inwestycja, o którą tak długo zabiegał burmistrz Robert Czapla także i w tym roku nie doczeka się realizacji.

 

Rewitalizacja placu Wolności, będącego przecież wizytówką naszego miasta, była dla burmistrza Czapli priorytetem od samego początku jego urzędowania. Prace mające na celu opracowanie koncepcji zagospodarowania tego miejsca oraz uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i Marszałkiem Województwa Zachodniopomorskiego rozpoczęły się jeszcze na początku kadencji 2010-2014. Pierwszy raz przebudowę placu wpisano do projektu budżetu w ostatnim roku tejże kadencji, po opracowaniu projektu i uzyskaniu wszystkich niezbędnych zgód i pozwoleń. Niestety, sprzeciwili się remontowi radni Wspólnego Nowogardu i PSL, a głosów radnych SLD nie wystarczyło wówczas, by temu zapobiec.

Również kadencja 2014-2018 nie okazała się pod tym względem lepsza. Mimo, iż burmistrz Czapla rokrocznie wnosił o wprowadzenie remontu placu Wolności do budżetu i wskazywał środki, za które można by było prace remontowe wykonać, to radni Wspólnego Nowogardu (obecnie NOWEJ), Prawa i Sprawiedliwości oraz tzw. "radni niezależni" uparcie do tego nie dopuszczali. Jak widać, w obecnej kadencji nic się w tym względzie nie zmieniło i wygląda na to, że rewitalizacja placu, na którą od bez mała 10 lat oczekują Mieszkańcy Nowogardu nadal będzie rozbijać się o upór i brak woli małej grupki osób.

Można by zatem zadać sobie pytanie, dlaczego NOWA i PiS nie chcą tego remontu. Dlaczego radna Pawlak, czy radny Nieradka, którzy kandydowali z okręgu wyborczego obejmującego plac i jego bezpośrednie otoczenie są tak bardzo przeciw? Dlaczego radny Czernikiewicz, który przecież sam opracowywał plany remontu nagle zmienia zdanie? dlaczego tak bardzo zależy im na tym, aby plac pozostał w obecnym czyli opłakanym stanie. Otóż nie wiadomo dlaczego. Za to wiadomo dlaczego tego remontu należałoby dokonać. Przemawia za tym szereg argumentów, które radni NOWEJ i PiS doskonale znają, bowiem burmistrz Czapla przedstawiał im je na sesjach Rady Miejskiej nie raz i nie dwa, a i my w tym miejscu pozwolimy sobie przypomnieć je naszym Czytelnikom.

Po pierwsze, plac Wolności pozostaje w niezmienionym stanie od lat 70tych ubiegłego wieku i zastosowane wówczas rozwiązania komunikacyjne dziś już się nie sprawdzają. Brakuje miejsc postojowych, jezdnie wokół placu są wąskie i nierzadko zastawione parkującymi samochodami, co dodatkowo ogranicza i tak już kiepską widoczność, stwarzając ryzyko kolizji. Sama organizacja ruchu również pozostawia sporo do życzenia. Na przykład ktoś, kto zaparkował po przeciwległej do ratusza stronie placu, aby dojść do Domu Kultury zgodnie z przepisami, musiałby przejść przez cały plac, skorzystać z przejścia dla pieszych przy ratuszu i stamtąd dopiero iść do NDK chodnikiem! Ów brak miejsca i ciasnota to problemy z którymi codziennie muszą borykać się osoby, chcące załatwić swoje sprawy w urzędzie, korzystające z Biblioteki Miejskiej czy dowożące swoje dzieci na zajęcia w NDK, jednak bez gruntownej przebudowy placu pozostanie on nadal nierozwiązany.

Po drugie, plac Wolności to nie tylko nawierzchnia, jezdnie czy chodniki. To także wszystko, co znajduje się pod nimi. Tu krzyżują się sieci przesyłowe - energetyczna, gazowa i telekomunikacyjna. Tędy przebiegają rurociągi zaopatrujące mieszkańców w wodę oraz odprowadzające ścieki oraz deszczówkę. Infrastruktura ta wymaga konserwacji i naprawy, a nierzadko również całkowitej wymiany. Wszyscy znamy z autopsji awarie oświetlenia przy NDK czy wybijające po gwałtownych opadach studzienki, a remont placu nie tylko skutecznie rozwiązałby te problemy, ale i na dłuższy czas im zapobiegł. Każdy chyba zdaje sobie sprawę jaką ogromną uciążliwością byłoby na przykład pęknięcie przebiegającej tamtędy rury wodociągowej lub kanalizacyjnej - a przecież odwlekając remont, radni NOWEJ i PiS przybliżają taki scenariusz.

Po trzecie - gdy mówimy plac Wolności mamy zazwyczaj na myśli "szachownicę" między ulicą Warszawską, ratuszem i Domem Kultury, podczas gdy rozciąga się on tak naprawdę jeszcze na teren za pomnikiem i kończy dopiero na dawnym murze miejskim. Miejsce to już od dłuższego czasu wykorzystywane jest na organizację wydarzeń kulturalnych odbywających się na świeżym powietrzu, jednakże nie jest ono zbyt dobrze dostosowane do tego celu. Opracowane przez burmistrza Czaplę plany rewitalizacji placu zakładały stworzenie dobrze przystosowanego do imprez plenerowych łącznika pomiędzy dwoma najważniejszymi miejskimi instytucjami kultury, czyli NDK i Biblioteką Miejską. Opadający w tym miejscu stronę jeziora teren pozwolił zaprojektować miejsca siedzące dla widowni oraz miejsce na ustawienie sceny. Plany uwzględniały również wprowadzenie tam ułatwień dla osób niepełnosprawnych, jednakże bez koniecznych robót ziemnych i ułożenia nowej nawierzchni jest to niemożliwe.

Po czwarte - ścisłe centrum miasta jest jego wizytówką. Do takiego samego wniosku doszło wiele ościennych miejscowości - choćby Goleniów czy Gryfice, a nawet małe Resko, którym odremontowanych centrów czy starówek Nowogard może do dziś jedynie pozazdrościć. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że gmina została powołana po to, by zaspokajać potrzeby swoich mieszkańców, a Mieszkańcy Nowogardu już od dawna chcą, by serce ich miejscowości było dobrze zagospodarowane i estetyczne. Szkoda tylko, że radni PiS i NOWEJ ów głos mieszkańców już trzecią kadencję puszczają mimo uszu.

Najgorsze jest zaś to, że w projekcie budżetu autorstwa burmistrza Czapli nie tylko uwzględniono remont placu, ale również wskazano i zabezpieczono środki na jego sfinansowanie. Wystarczyło jedynie podnieść rękę i zagłosować na "tak", byśmy doczekali się wreszcie centrum miasta godnego tej nazwy. Aby miejsce "szachownicy" zastąpiły funkcjonalne, a przy tym bezpieczniejsze ciągi pieszojezdne bo przy ich projektowaniu uczestniczyła Policja. Aby można było udając się do urzędu bez problemu zaparkować samochód. Aby oświetlenie uliczne w okolicy placu przestało szwankować, a studzienki wybijać. Aby w pełni wykorzystać potencjał terenu za pomnikiem i w ten sposób pomóc Bibliotece i NDK jeszcze bardziej rozwinąć swoją działalność...

Wystarczyłoby podnieść rękę na "tak", a mielibyśmy to wszystko. Ale zdaniem radnych z NOWEJ i PiS lepiej było te pieniądze z remontu placu po prostu zabrać. W ubiegłej kadencji brakowało do remontu kilkunastu, w obecnej - jedynie dwóch głosów. Zatem wniosek jest jasny - jeśli chcemy odnowionego placu Wolności, tak samo jak burmistrz, to w następnych wyborach samorządowych oddajmy swój głos na kandydatów z list SLD, tak, by mieli oni w radzie większość, czyli było ich co najmniej jedenastu. Jak bowiem pokazał czas i doświadczenie, ze wszystkich ugrupowań w Radzie Miejskiej jedynie oni konsekwentnie wspierali tę inwestycję. I będą wspierać ją nadal.

1

23